Choroba. Kiedy ciało zaczyna krzyczeć

Czy wiesz, czym jest choroba? Jest szczeliną, jest zatrzymaniem, strachem, znieruchomieniem przy całej świadomości  i potrzebie pędu. Jest śmiercią przy konieczności życia. Jest zapytaniem, rozpaczliwym zapytaniem, co ma sens, co dalej i czy dalej w ogóle. Bo jeżeli w połowie skoku tygrysa, tygrys umiera – czy warto skakać? Czy warto skakać?
/zapiski z dziennika choroby 
choroba
2008. Cykl Twarzą w twarz z chorobą.
W 2008 roku w czasie podróży autostopem po Maroku okazało się, że mam wrodzoną wadę nerki. Moja choroba zaczęła się na pustyni w czasie pełni księżyca. Zanim dotarłam na oddział urologii w Krakowie, przemierzyłam z wysoką gorączką i silną infekcją setki kilometrów. Pomimo bólu i wielokrotnej utraty przytomności udało mi się dotrzeć na wybrzeże oceanu, złapać stopa do Marakeszu i powrócić przez Brukselę do Polski. Moje mądre ciało wytrzymało do momentu, kiedy postawiłam stopę na płycie lotniska w Polsce. Ból zgiął mnie wtedy w pół i nie puścił do momentu, kiedy na oddziale urologicznym nie podano mi mocnych leków przeciwbólowych i rozkurczowych. Na łóżku szpitalnym rozplątywałam zaplecione jeszcze pod marokańskim słońcem warkocze, z których wysypywałam piasek z plaży.
Niewiele pamiętam z tego okresu, który przypominał zły sen. Zdrowe dotąd ciało odmówiło mi współpracy. Kolejne ingerencje medyczne nie przynosiły zamierzonych rezultatów. Groziło mi usunięcie nerki, w perspektywie usunięcie drugiej, dializy i transplantacja. Dzięki interwencji doświadczonych lekarzy udało mi się uniknąć szybkiego rozwoju choroby. Mam dwie nerki, które podejmują wysiłek pracy na rzecz funkcjonowania mojego ciała. Kolejne etapy choroby, zostały opóźnione w czasie. Teraz bardziej mam chorobę, niż jestem chora.
chorba_2
2008. Cykl Twarzą w twarz z chorobą
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wiele zawdzięczam chorobie. Doświadczenie bólu i cierpienia płynące z ciała stało się dla mnie kluczem do zrozumienia siebie. Uważność i  zrozumienie choroby nie pojawiło się jednak od razu. Zanim zdałam sobie sprawę z transformującej siły choroby przepłakałam wiele dni. Zdarzało się, że byłam wściekła na swoje ciało i zrozpaczona chorobą. Zresztą, zdarza mi się odczuwać piekielną złość i ogromny smutek na chorobę do dzisiaj. Różnica polega na tym, że dziś te emocje powodują, że jest mi bliżej do siebie. Doświadczanie choroby pozwoliło mi również zmienić kierunek mojego życia. Zaczęłam interesować się bardziej procesem zdrowienia, funkcjonowaniem ciała, emocjami i zależnościami, które zachodzą pomiędzy ciałem a emocjami.
Fascynujący to proces – choroba. Może nas zbliżyć do istoty życia, może popchnąć prosto w ramiona śmierci. Mocno wierzę w transformującą siłę choroby. Wiem również o tym, że zmiana nastawienia do choroby wiele kosztuje. Nie jest to łatwe, w szczególności, że w każdej chorobie  człowiek musi zmierzyć się z dwoma różnymi jej aspektami.
choroba_3
2008. Cykl Twarzą w twarz z chorobą

O CHOROBIE

Po pierwsze staje twarzą w twarz z samym procesem chorobowym. Ten aspekt choroby to jednostka chorobowa. W tym sensie, choroba jest mniej lub bardziej wolna od ocen: nie jest ani mniej prawdziwa, ani fałszywa, ani dobra, ani zła – tak jak góra nie jest ani dobra, ani zła – po prostu  j e s t.
Po drugie, człowiek staje twarzą w twarz również z tym, co społeczeństwo, w którym żyje i kultura tworzą wokół choroby – ze wszystkimi osądami, lekami, nadziejami, mitami, opowieściami, wartościami, znaczeniami. Ten aspekt, to schorzenie. Społeczeństwo ocenia, kiedy i jak jesteś chory; kultura, w której żyjesz wyznacza granicę twego zdrowia oraz kiedy jesteś, a kiedy nie jesteś już zdrowa.
Ludzie skazani są na nadawanie znaczenia, na tworzenie wartości i ocen. Nie wystarczy wiedzieć, że jest się chorym, że ma się jednostkę chorobową. Muszę wiedzieć dlaczego. Dlaczego ja? Co to znaczy ja? Co złego zrobiłam? Jak to się stało? Innymi słowy, mam potrzebę nadania jakiegoś znaczenia mojej chorobie.
Jesteśmy skazani na znaczenie. Nawet jeśli staje się ono przyczyną bólu, przynosi szkody, to jesteśmy do niego przywiązani, jest nam to w jakiś sposób potrzebne. I kiedy zaatakuje choroba, społeczeństwo spieszy z ogromem znaczeń i ocen, poprzez które człowiek próbuje ją zrozumieć. A jeśli społeczeństwo nie zna przyczyny choroby, ta niewiedza zazwyczaj rodzi strach. Ten z kolei prowadzi do negatywnych ocen charakteru osoby, która miała nieszczęście zachorować. Jest ona nie tylko chora, ale staje się również  n i e z d r o w a. Społecznie uwarunkowany osąd przybiera charakter samospełniającej się przepowiedni: dlaczego właśnie ja? Dlaczego jestem chora? Dlatego, że byłaś niedobra. Ale skąd wiesz, że byłam niedobra? Bo nie jesteś zdrowa…
Co o chorobie mówią inne kultury:
1. Chrześcijaństwo (przekaz podstawowy) – choroba jest w zasadzie karą bożą za jakiś grzech. Im gorsza choroba, tym trudniejszy do wypowiedzenia grzech.
2. New Age – choroba jest lekcją. Fundujesz sobie chorobę, bo jest coś ważnego, czego musisz dzięki niej się nauczyć, aby wzrastać duchowo, rozwijać się. Sam umysł wywołuję chorobę i sam umysł może ją wyleczyć.
3. Medycyna klasyczna: choroba jest spowodowana czynnikami biofizycznymi (od wirusów do urazów, od predyspozycji genetycznych po środowiskowe). Przekaz głównego nurtu medycyny mówi o tym, że nie powinieneś angażować się w psychologiczne czy duchowe metody leczenia chorób, bo takie alternatywne podejścia zazwyczaj są nieefektowne i w zasadzie mogą zaszkodzić.
4. Prawo karmiczne: choroba jest rezultatem negatywnej karmy, to znaczy, że niektóre uczynki z przeszłości teraz owocują w postaci choroby. Choroba jest zła w takim sensie, że reprezentuje niechwalebną przeszłość, ale jest dobra w takim sensie, że sam proces chorobowy jest oczyszczaniem się, wypalaniem złych uczynków, sankar.
5. Psychologia: jak to ujął Woody Allen: „Nie złoszczę się. Zamiast tego wyhodowałem sobie guzy”. Chorobę powodują tłumione emocje. Forma ekstremalna: choroba jest pragnieniem śmierci (patrz: Hellinger)
6. Egzystencjalizm – sama choroba jest bez znaczenia. Zgodnie z tym, sam mogę nadać jej takie znaczenie, jakie dla niej wybiorę i tylk oja jestem odpowiedzialny za en wybór.
7. Podejście holistyczne – choroba jest działaniem czynników fizycznych, emocjonalnych, umysłowych,, duchowych, z których żadnego nie da się rozdzielić od pozostałych, żadnego też nie można pominąć. Leczenie musi obejmować wszystkie te wymiary.
8. Buddyzm- choroba stanowi nieodłączną część widzialnego świata. Pytać dlaczego istnieją choroby, to tak, jak pytać, dlaczego istnieje powietrze. Narodziny, starość i śmierć są znakami świata, którego zjawiska charakteryzują się przemijaniem, cierpieniem i brakiem stałej tożsamości. Jedynie w stanie oświecenia, w czystej świadomości nirwany dokonuje się transcendencja choroby wraz z transcendencją świata zjawisk.
Na podstawie: Śmiertelni Nieśmiertelni Ken Wilber
Reklamy