Zabawa w chowanego

Stało się. Znalazła mnie.
Długo udawało mi się pozostać przez nią niezauważoną.
Wiele mnie to kosztowało.
To całe chowanie się w kostiumie stonowanych szarości, delikatny oddech, milczenie, nie-patrzenie, nie-słyszenie, nie-bycie.

Zrobiłam prawie wszystko, by mnie nie znalazła.

Raz, dwa, trzy – szukam!

Wszystko szło zgodnie z planem. Do wczoraj, kiedy w gabinecie 310 wypadła zza biurka szczerząc się w bezzębnym uśmiechu.

– Mam cię! –
powiedziała czule i położyła mi dłoń na brzuchu. Możliwe, że się przestraszyłam, nie pamiętam. Wiem, że w tym momencie pomyślałam, że będę bezczelna. Będę żyć u boku Śmierci. „Dłużej nie mogę jej ignorować, zaczynam doceniać Życie.”
Treya potrafiła. Ja też spróbuję.

Reklamy